Enea PTPS Piła

Mistrz Polski 1998, 1999, 2000, 2001

Zdobywca Pucharu Polski 1999, 2001, 2002, 2007

Pilanki górą w starciu z ŁKS-em

Zawodniczki Enei PTPS-u Piła w meczu 16. kolejki Ligi Siatkówki Kobiet pokonały lidera, siatkarki ŁKS Commerecon Łódź 3:1

Już na początku spotkania za sprawą asa serwisowego Regiane Bidiasprzyjezdne wypracowały sobie trzypunktowe prowadzenie. Kiedy w następnej akcji Katarzyna Sielicka wykończyła kontratak na lewym skrzydle trener Jacek Pasiński zaprosił swoje zawodniczki do siebie (1:5). Brazylijka w polu serwisowym nie chciała się pomylić, a pilanki nie kończyły swoich ataków. Miejscowe odrobiły straty za sprawą skutecznego bloku oraz dobrych zagrywek (9:9), a spotkanie w tej części seta się wyrównało. Po plasie Dajany Bošković w trzeci metr boiska po raz pierwszy w tym meczu prowadzenie objęły zawodniczki PTPS-u, a kilka akcji później, po błędzie przekroczenia linii trzeciego metra przez Bidias, powiększyły je do dwóch oczek. Punktowa zagrywka Doroty Wilk w końcową linię boiska oraz wygrana przepychanka na siatce przez Jelenę Trnić zdawała się przesądzać o zwycięzcy premierowej odsłony (21:17). Pomimo, że łodzianki zdołały jeszcze odrobić cztery punkty, to ostatecznie podwójny blok pilanek zatrzymał Katarzynę Sielicką i to gospodynie mogły się cieszyć ze zwycięstwa w pierwszej partii.

Wobec słabszej dyspozycji ŁKS-u w przyjęciu trener Michal Mašek musiał rotować składem i pozycją Agaty Wawrzyńczyk. Jednak od początku drugiego seta za ciosem poszły siatkarki PTPS-u i to one zdobyły trzy pierwsze punkty. Dopiero dobre zagrywki wprowadzonej Izabeli Kowalińskiej pozwoliły łodziankom doprowadzić do remisu, a po ataku w siatkę Jessiki Walkerobjąć prowadzenie (7:6). Jednak dwie ,,czapy” Dajany Bošković na Regiane Bidias spowodowały zmianę prowadzącego. Podobnie jak w poprzedniej partii, zawodniczki obu drużyn zdobywały punkty naprzemiennie. Autowy zdaniem sędziów atak Brazylijki dawał pilankom trzy oczka przewagi, które jeszcze zdołały powiększyć, gdyż broniły nieprawdopodobne piłki. Siatkarki ŁKS-u nie mogły dobić się do pomarańczowego, a miejscowe nie miały z tym większych problemów. Dorota Wilk mogła wykorzystywać każdą strefę boiska, gdyż jej koleżanki były dobrze dysponowane. Seta zakończył mocny atak z lewego skrzydła Agaty Babicz, dzięki czemu gospodynie mogły dopisać sobie już jeden punkcik w tabeli.

Pilanki po dwóch partiach były lepsze w każdym elemencie i w czasie 10-cio minutowej przerwy trener Michal Mašek musiał wyraźnie wstrząsnąć swoją drużyną, chcąc powalczyć jeszcze o wygraną. Wobec słabszej dyspozycji skrzydłowych Lucie Muhlsteinova chciała prowadzić grę środkiem. Zamiar ten szybko odczytały pilanki i już na początku dwukrotnie zablokowały Zuzannę Efimienko (4:4). Jednak przy zagrywce Agaty Wawrzyńczykprzydarzyła się miejscowym seria straconych czterech punktów, co pozwoliło przyjezdnym wyjść na prowadzenie (10:8). Pomimo, że łodziankom gra wyraźnie się nie kleiła zdołały je utrzymywać, gdyż do punktów zdobywanych przez środkowe i Regiane Bidias dołączyła Izabela Kowalińska. Przejście linii środkowej przez Dorotę Wilk, a w następnej akcji ,,czapa” na Dajanie Bošković sprawiły, że siatkarki ŁKS-u uciekły swoim rywalkom (15:20). Seria błędów popełniana przez gospodynie trwała dalej. Atak z obejścia Ewy Kwiatkowskiej, a chwilę potem punktowa zagrywka Muhlsteinovej dała łodziankom aż osiem piłek setowych. Wykorzystały już drugą i po wygranej do 17 odrobiły część strat.

Pilanki nie zamierzały się jednak poddawać i z wielkim animuszem przystąpiły do kolejnej odsłony meczu. Po dwóch blokach na Agacie Wawrzyńczykprowadziły już 9:5, jednak dwa skuteczne ataki Izabeli Kowalińskiejzmniejszyły je do dwóch punktów. Rozgrywane akcje były coraz dłuższe, a atakujące miały problemy z dobiciem się do parkietu. Jednak skuteczniejsze były gospodynie, a dodatkowo ich rywalki zaczynały popełniać coraz więcej prostych błędów własnych. Kiedy Kowalińska po skosie nie trafiła w boisko przewaga zawodniczek PTPS-u wynosiła już sześć oczek. Po przerwie wziętej przez trenera Michala Maška piłkę w aut wyrzuciła także Regiane Bidias i sytuacja łódzkich siatkarek stawała się bardzo trudna. Jednak miejscowym po raz kolejny przydarzyła się seria straconych punktów, którą przerwał dopiero atak Agaty Babicz (20:15). Siatkarki ŁKS-u przestawały już powoli wierzyć, że są w stanie wygrać to spotkanie i psuły coraz więcej piłek. Spotkanie zakończyła Oliwia Urban i dość niespodziewanie łodzianki musiały się pogodzić z drugą porażką w tym sezonie.

Enea PTPS Piła – ŁKS Commerecon Łódź 3:1
(25:22; 25:19; 17:25; 25:17)